To
była momentalna decyzja, kiedy po południu 25.11. br. przeglądając
lokalną gazetę Głos Ziemi Oświęcimskiej, w spisie wydarzeń w
OCK, znalazłem fotografię Henryka Lehnerta i program wspomnieniowy
o nim w 10 rocznicę śmierci. Jak zobaczyłem datę i czas
wydarzenia, okazało się, że odbędzie się za godzinę. Decyzja
była momentalna, że zaraz idę.
Henryk
Lehnert był znaną postacią w Oświęcimiu, a wyjątkową dlatego,
że działał w czymś wybitnie unikalnym, co szybko zostało wyparte
w latach '90-tych inną technologią. Można go nazwać, ostatnim
Mohikaninem, działającym na amatorskiej taśmie filmowej. Z panem
Henrykiem przyszło mi się poznać bezpośrednio w roku 1989, choć
o nim słyszałem wcześniej. Również zajmowałem się tym samym co
on, na przestrzeni kilku lat. Głównie z tego powodu, że kamery
wideo były kosztowną sprawą. W poszukiwaniu składnika T 22 na
wywoływacz barwny, który mi się już wyczerpał, zaglądnąłem do
AKF. Niestety nie mieli tego składnika, bo kolorową obróbkę taśm
zlecali w usłudze. Miałem za to okazję poznać pana Henryka i
porozmawiać na tematy znane nam obydwu. Umówiłem się z nim na
kolejny raz, by pokazać w AKF moją technikę synchronizmu
projektora, tonem pilotującym, z drugiej ścieżki magnetofonu
szpulowego. Miałem wtedy też ekstra filmik kolorowy na materiale
ORWO, pt. II Mały Maraton Tańca - Klub Promyk 1987r. Był to
reportaż z przebiegu całości imprezy, aż do wyłonienia
zwycięzców nad ranem. Film formatu Super-8. Czas 20 min z dźwiękiem
100%. Technika synchronizowania, z zapisem tonu pilotującego,
generowanego przez kamerę. Potem miałem przyjemność spotykać go
przypadkowo na mieście i móc dzielić się własnymi tematami
filmowymi, nad którymi odrębnie pracowaliśmy.
Sala
spotkania zawierała rekwizyty, nawiązujące do jego osoby i
pionierskich filmów. Była drabina stojąca przy ścianie z
towarzyszącą czerwoną plamą, z kultowego filmu Malarz. Potem
ławeczka i porozstawiane buty, bo to z filmu Randez-vouz. Nie
widziałem wcześniej tego filmu. To opowiadanie za pomocą butów, o
przemijaniu pokoleń. Film miał ładną muzykę w tle.
Na
spotkaniu, ludzie znający go i uczestnicy AKF, opowiadali swoje
wspomnienia, siedząc na ławeczce rekwizycie.
Spotkanie
prowadziła dyrektorka OCK, a po projekcji filmów; Randez-vouz,
Malarz, Rywale, Przygody myśliwego Walka, oraz filmu reportażu o
panu Henryku, na zakończenie spotkania, uczestnicy mieli okazję
otrzymać książkę, o działalności filmowej pana Henryka, wydaną
przez OCK w 2006 roku.
Autor:
Mirosław Tokarz
Tytuł:
Kamerą i Pasją
Czytając
książkę, dowiedziałem się więcej szczegółów z życia pana
Henryka, których nie znałem, a szczególnie to, jak wiele pasji
jeszcze realizował, oprócz tej o której wiadomo. Książka zawiera
na końcu wykaz filmów, które pan Henryk zrealizował, wraz z
członkami AKF, oraz wykaz nagród zdobytych na przeróżnych
konkursach filmowych w kraju i za granicą. A największą
niespodzianką była dla mnie płyta wklejona na tylną okładkę
książki, z sześcioma filmami, bo zauważyłem ją dopiero, po
przeczytaniu książki.
Książka
napisana jest w formie wywiadu z Panem Henrykiem. Dowiedziałem się
z niej, że technika animacji filmowych jaką pan Henryk stosował,
wynikła z wady kamery, która w trybie pracy poklatkowej,
zaświetlała kadr na rogu. Więc z potrzeby szybszego dokonywania
poklatkowych zdjęć, by nie zachodziło zaświetlanie, pracę rwanej
animacji, pan Henryk przerzucił na aktorów. Tak doszło do
zrodzenia pomysłu, który był oryginalny, ale jednak wymagający
mozołu od wszystkich na planie. Nazywano to w światku filmowym
Szkołą Lehnerta, albo techniką zdjęć rwanych. Miałem też
sposobność porozmawiania z aktorem filmu Malarz, od którego
dowiedziałem się, że film ten miał wiele wersji. Nie tylko z
powodu cenzury, gdzie czerwień rozlewająca się na cały kadr
przemawiała grypsem, ale też z prozaicznych powodów, że w
technice odwracalnej (pozytywowej), jaką AKF używał i z potrzeb
zgłaszania filmu na różne konkursy, film Malarz doczekał się
więcej egzemplarzy niż jeden.
Ryszard
Milowski
Fot. Ryszard Milowski













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz